Usługi
Analityka i rozwój
Najpierw pomiar, potem decyzje. Widać, skąd przychodzą klienci i co naprawdę przynosi zamówienia — a strona rośnie w tych miejscach, które na to zasługują.
Większość stron działa po omacku: wchodzi ruch, czasem przychodzi zapytanie, ale nikt nie wie, co je spowodowało. Zaczynam od ustawienia pomiaru, który pokazuje całą drogę klienta — od pierwszego wejścia do wysłanego formularza albo złożonego zamówienia. Dopiero na tym można oprzeć decyzje o tym, co rozbudować, a czego nie warto ruszać.
Co ustawiam na początku?
Pomiar zdarzeń, które naprawdę coś znaczą: wysłany formularz, telefon z komórki, dodanie do koszyka, zakup. Do tego Google Analytics 4 i Search Console spięte ze sobą, zgody na ciasteczka zgodne z RODO oraz Consent Mode, żeby dane nie znikały po odmowie. Konwersje liczone po stronie serwera tam, gdzie się da — przeglądarki wycinają coraz więcej skryptów śledzących.
Co z tego widać?
Które podstrony przynoszą zapytania, a które tylko ruch. Na jakie frazy strona już się pokazuje, choć nikt tego nie planował. Gdzie ludzie wychodzą z koszyka i na którym kroku formularza się poddają. Ile kosztuje pozyskanie klienta z każdego kanału osobno — reklamy, wyszukiwarki, poleceń.
Rozbudowa w miejscach, które na to zarabiają
Dopiero mając te liczby, dokładam kolejne części serwisu: nowe podstrony pod frazy, które już przynoszą wejścia, kolejne kroki w ścieżce zakupu, kalkulator albo konfigurator tam, gdzie klienci i tak dopytują o to samo. Każda zmiana jest mierzona przed i po, więc wiadomo, czy pomogła.
Stały przegląd zamiast jednorazowego raportu
Raz na miesiąc albo kwartał przeglądamy, co się zmieniło: pozycje w wyszukiwarce, koszt pozyskania klienta, zachowanie na stronie. Z tego powstaje krótka lista następnych kroków — bez stu stron wykresów, których nikt nie czyta.
Dla kogo?
- Firmy, które mają ruch na stronie, ale nie wiedzą, co z niego wynika
- Sklepy chcące poznać realny koszt pozyskania klienta
- Serwisy gotowe do rozbudowy, które potrzebują wiedzieć, od czego zacząć